Co to jest bioenergoterapia?

Jest to jedna z najpopularniejszych gałęzi medycyny niekonwencjonalnej. W skrócie polega na przekazywaniu pacjentowi energii, w którą wyposażony jest bioenergoterapeuta. Istnienie tej energii nie zostało stwierdzone naukowo, jednak ta metoda zakłada jej istnienie i nazywa bioenergią. Wiarę tę próbuje się potwierdzić na podstawie odczuć oraz samego procesu uzdrowienia, który w teorii ma być efektem seansu energoterapeutycznego. Bioenergoterapia opiera się na leczeniu poprzez dotyk, dotyk terapeutyczny.

Kiedy to się zaczęło?

Już w XVIII w., kiedy to Franz-Anton Mesmera zapoczątkował cały nurt. Twierdził on, że wiele chorób wynika z tego, że blokowany jest przepływ pewnej niewidocznej substancji (uniwersalnego fluidu magnetycznego). Uważał, że jeśli fluid ten jest nierównomiernie ułożony w organizmie, to wtedy pojawiają się objawy choroby. Na substancję tę miało mieć wpływ wiele zjawisk naturalnych, m.in. ułożenie gwiazd czy przypływy i odpływy. Do zdrowia miały przywrócić pacjenta seanse, podczas których występowało zjawisko tzw. kryzysu, którego objawiało się wstrząsami ciała, i które miało słabnąć z kolejnymi seansami. Metoda ta na polecenie Ludwika XVI została zbadana, a następnie zakazana, jednak leczenie mesmeryzmem – od nazwiska jego autora – było potajemnie praktykowane.

Dzisiejszy stosunek do bioenergoterapii

Pomimo faktu, że istnieją potwierdzone skutki zdrowotnego wpływu działań bioterapeutów na ludzi, to nie ma aktualnie badań, które potwierdzałyby istnienie bioenergii. Ustalono jednak, że działania uzdrowicieli nie zawsze są korzystne zarówno dla pacjentów, jak i dla nich samych. Leczenie podczas seansów może wprawdzie kogoś uzdrowić, lecz stwierdzono również przypadki oddziaływania negatywnego. Wielu bioenergoterapeutów porzuca swój zawód, gdyż mówi się, że “przejmują” oni choroby od swoich pacjentów. Jedną z popularniejszych prób udokumentowania istnienia bioenergii była tzw. fotografia kirlianowska, jednak po analizie zdjęć okazało się, że niczego ona nie dowodzi.

Bioenergoterapia w Polsce i zagrożenia duchowe

Tę metodę leczenia wypromował w Polsce Clive’a Harris, który działał najczęściej w kościołach. Okazało się jednak, że jego sposoby leczenia nie są skuteczne, gdy ktoś modli się do Jezusa – wtedy zakończył on swoją działalność w świątyniach. Zawód bioterapeuty jest jednak legalny w Polsce z zastrzeżeniem, że osoby go wykonujące muszą działać niezależnie od placówek zdrowia.

Jak twierdzi demonolog oraz teolog, o. Aleksander Posacki, bioenergoterapia jest sposobem wyznawania wiary w bezosobowego boga, którego zwie się Energią. Uważa, że jest to rodzaj ateizmu. W istocie, uzdrowienie bioenergoterapeutyczne różni się od uzdrowienia chrześcijańskiego. Potwierdzać to może zjawisko utraty “mocy” przez terapeutów po tym, jak się nawrócą. Również osoby głęboko wierzące, które chciały skorzystać z usług uzdrowiciela, nie odczuwały jego działania na ich ciele. Doktor Samuel Pfeifer uważa, że za taki stan rzeczy odpowiada korzystanie z mocy okultystycznych podczas tego typu leczenia. Należy zatem uznać, że praktyka bioenergoterapii jest zagrożeniem nie tylko zdrowiu fizycznemu oraz mentalnemu, ale przede wszystkim duchowemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

45 − 37 =